Litwomani

Share Button

Nawet nie mieliśmy dla nich nazwy. ‘Litwini – mówił pan Michał Juchniewicz – to Jagiełło, Chodkiewicz, Mickiewicz, Piłsudski i ja, a wy to Lietuvisy’.[1]

Pierwszymi litwomanami były osoby wchodzące niewątpliwie w skład rzymskokatolickiego Narodu Polskiego. W początkowym etapie rozwoju litwomanii (od roku 1831 do roku 1883) podnoszono prowincjonalny patriotyzm litewski do rangi państwowego, odrębnego od wspólnego patriotyzmu polskiego Koroniarzy i Litwinów. Czyniono to jednak w języku polskim i nie odwoływano się do argumentów o charakterze etniczno-językowym. Litwomania miała wówczas niezbyt wielu zwolenników.

            Dopiero w następnym stadium rozwoju nabrała ona cech etnicznego szowinizmu żmudzińskiego, z postulatem depolonizacji Litwy. Stała się też ruchem masowym.

W odróżnieniu od polskich chłopomanów, litwomani nie dążyli do wykorzystania ludu w interesie polskości, ale lud ten pragnęli od Narodu Polskiego oderwać po szwach lingwistycznych i popchnąć go do walki z polskością. Ideowo łączyli się w tym zamierzeniu z zachodniorusinami. Podobnie też jak zachodniorusizm, litwomania była ruchem zasadniczo plebejskim. I jeden i drugi separatyzm był inspirowany i finansowany przez zaborcę.

Konrad Górski podaje, że „Pierwszy okres ruchu litewskiego [żmudzińskiego] stworzony został głównie przez ludzi, którzy wyrośli w kulturze polskiej i czuli się Polakami. Walcząc o ocalenie języka litewskiego [żmudzińskiego], o zbadanie całokształtu historii Litwy, sądzili, że przyczyniają się do wzbogacenia skarbu narodowej kultury polskiej. Ale przesada w ocenie nowych odkryć, przewaga odruchów uczuciowych nad krytyczną działalnością rozumu, brak kryteriów wartościowania, pobłażliwość dla błędów, o ile wynikały z patriotycznych pobudek, przewaga patriotyzmu lokalnego nad narodowym, ludzka skłonność do próżności – wszystko to pozwoliło wśród zdrowego ziarna, jakim była myśl uratowania języka litewskiego [żmudzińskiego] dla mówiącego nim ludu, nasiać tyle kąkolu, że gdy przyszła pora żniwa, kąkol zagłuszył plony, o które siewcom chodziło. Siewcą kąkolu był częściowo ten sam nieprzyjaciel, który niezadługo wytęży wszystkie siły, aby ruch litewski [żmudziński] przeciw Polsce zwrócić.”[2] ;

„Biorąc w posiadanie po upadku Rzeczypospolitej ziemie dawnego Wielkiego Księstwa Litewskiego, Rosja wiedziała, że są one bardzo głęboko spolonizowane.”[3] ; „Złowroga rola, jaką odegrała Rosja w moralnym wykoszlawieniu odrodzeńczego ruchu litewskiego [żmudzińskiego], była tylko fragmentem wielkiej walki prowadzonej z Polską o ziemie ruskie, wchodzące w skład Wielkiego Księstwa Litewskiego.”[4]

Popieranie przez okupantów nacjonalizmu żmudzińskiego – „litwomanii” – potwierdza również świadek czasów Walerian Meysztowicz: „Wielu młodych księży do niej [do litwomanii] się przyłączyło. Niechęć do wszystkiego co polskie rosła najłatwiej wśród tych, dla których walka z polskością łączyła się z walką klasową. Ruch nacjonalistyczny litewski [żmudziński] doznał poparcia naprzód u okupanta rosyjskiego, w myśl zasady divide et impera, miał swego wielkiego protektora w osobie Wierowkina, gubernatora kowieńskiego, w którego guberni mieszkali prawie wszyscy Litwini języka litewskiego [Żmudzini] (była ich dość znaczna grupa w guberni suwalskiej, bardzo niewielu w guberni wileńskiej i trochę w Prusach). […] Ruch narodowy litewski [żmudziński] zgłosił się do dziedzictwa po Wielkim Księstwie Litewskim. ‘Litwini’, w znaczeniu narodowym, glotologicznym, chcieli rządzić w ziemiach, leżących poza zasięgiem języka litewskiego. Nawet nie mieliśmy dla nich nazwy. ‘Litwini – mówił pan Michał Juchniewicz – to Jagiełło, Chodkiewicz, Mickiewicz, Piłsudski i ja, a wy to Lietuvisy’. Oni to chcieli zawładnąć Wilnem, gdzie ludzi litewskiego języka nie było prawie wcale; stad też konflikt z panami, dążącymi do odbudowania w nowej formie dawnego Wielkiego Księstwa, wbrew pojęciom narodowościowym. Tu Józef Piłsudski, Litwin, spotkał się z Aleksandrem Meysztowiczem Litwinem – przeciw nowym, nacjonalistycznego znaku Litwinom – Lietuvisom.”[5]

Prawdziwi Litwini (m.in. Aleksander Meysztowicz – prezes Tymczasowej Komisji Rządzącej Litwy Środkowej, w latach 1921–1922, przedstawiciel „żubrów wileńskich”) odpowiedzialnością za zburzenie unii polsko-litewskiej oraz za rozdarcie kraju na ćwierci obciążali właśnie separatystów żmudzińskich.[6] Syn Aleksandra Meysztowicza – Walerian – pisze, że „Litwini [Żmudzini] nie chcieli już nie tylko wspólnej państwowości z Polską, ale nie chcieli nawet federacji czy unii, nawet wspólnej obrony przeciw bolszewikom. Język – i to język polski – był głównym przedmiotem, który chcieli zwalczać. Niemcy pomagali w stworzeniu Rady (‘Taryby’[7]) i wojska. Obrona Wilna i znacznej części Wileńszczyzny przez polskie oddziały samoobrony była już uznana przez rezydującą w Kownie Tarybę za akt wrogi”.[8]

Wyłom w jedności kultury i Narodu Polskiego poczyniła klęska powstania listopadowego. W ocenie prof. Konrada Górskiego „Aczkolwiek katastrofa powstania listopadowego nie złamała ducha narodowego, a nawet go uskrzydliła do majestatycznego wzlotu, i w tym sensie nie da się porównać ze spustoszeniami wywołanymi przez klęskę lat 1863-1864, to jednak nie podobna zaprzeczyć, że zwykłym trybem rzeczy ludzkich dała okazję ludziom słabszym i podlejszym do narodowego zaprzaństwa i renegactwa. Nie tylko od człowieka, którego zdradziła fortuna, ale i od narodu w okresie jego klęsk i słabości odpadają przyjaciele. Tym tłumaczyć należy, że po klęsce 1831 r. zaczynają się pierwsze, choć jeszcze sporadyczne objawy separatyzmu i renegactwa na tle rozbudzonego zainteresowania Litwą.

            Pierwszą jaskółką tego gatunku jest artykuł bezimienny, ale zapewne wyszły spod pióra Józefa Przecławskiego, w „Tygodniku Petersburskim” w nr 24-25 z 31 marca i 3 kwietnia 1831 r. Autor dowodzi w nim, że unia z Polską była szkodliwa dla Litwy, ponieważ na miejscu zasad rządu monarchicznego i samowładczego, do których wiodła Litwę natura i temperament jej mieszkańców, wprowadziła anarchiczny liberalizm szlacheckiego gminowładztwa Polski. Litwa okupiła to szeregiem klęsk zakończonych szczęśliwie dopiero przez rozbiory Rzeczypospolitej. Dopiero wraz z 1795 r. Litwa odetchnęła i odzyskała spokój i porządek. Artykuł ten, pisany wyraźnie w duchu interesów Rosji […] nie może być w żadnym razie wiązany z prądem zainteresowania dla języka litewskiego [żmudzkiego] i przeszłości Litwy. Ale był objawem rozpoczętej już przez Moskwę kreciej roboty, która w swoim czasie skrzyżuje się ze wspomnianym prądem, aby pchnąć go na tory oddalające go od Polski.”[9]

            Jak pisze prof. Górski: „Obniżenie wartości  Polski, gdy się złączy z fantastycznymi wyobrażeniami o wspaniałości dziejów aż do unii z Polską, będzie musiało wydać swój owoc we wniosku, że ta właśnie unia była największym nieszczęściem, jakie mogło Litwę spotkać!

            Na wyraziciela tego poglądu u pseudo-naukowej literaturze historycznej nie trzeba było po klęsce 1831 r. długo czekać. Stał się nim autor wielotomowego dzieła pt. Dzieje narodu litewskiego, Teodor Narbutt. […] Z dyletantyzmem w sprawach nauki łączyła się w nim maniacka miłość do przeszłości narodowej, usprawiedliwiająca w jego sumieniu fabrykację apokryficznych dokumentów na większa chwałę ojczyzny. […] Narbutt fabrykował ‘źródła’ do historii Litwy, fałszując najzupełniej obraz minionej rzeczywistości. Można sobie wyobrazić, co za dzieło musiało wyjść spod pióra bezkrytycznego dyletanta i fałszerza źródeł, ogarniętego megalomanią narodową z jednej strony, a niechęcią do Polski z drugiej. Niechęć tę musiał wyssać z długoletniego przebywania w środowisku rosyjskim, podczas studiów w Petersburgu i służby w rosyjskim wojsku. […]

Dzieło Narbutta jest po prostu okazem psychopatologicznym. Tego rodzaju książka miała zapładniać umysły zwrócone ku litewskiej przeszłości i budzić miłość ojczyzny. Tendencją jej główną było wykazanie, że Litwa była wielka i potężna, póki się nie złączyła z Polską, i do dziś dnia by istniała, gdyby nie unia. […] Polska jest dla Narbutta synonimem anarchii i swawoli. W chwili unii lubelskiej Litwa znajdowała się w stanie najwyższego rozkwitu, przez związek z Polską stała się łupem sąsiadów.

Trudno jest nie zwrócić uwagi na analogię między tendencją artykułu Przecławskiego i dziełem Narbutta. Obie rzeczy wypływają z tego samego fermentu myślowego, wywołanego przez umiejętnie przemycane drożdże rosyjskiego punktu widzenia na Polskę. […] Oczywiście, że z perspektywy rosyjskiej Polska musiała być tylko siedzibą anarchii; w tym świetle ujrzeli ją, patrząc z Petersburga, zarówno redaktor ‘Tygodnika Petersburskiego’, jak i były rosyjski oficer, a później historyk z amatorstwa. Wnioski wysnute przez nich obu z tych przesłanek w stosunku do przeszłości Litwy, były objawem podświadomej rusyfikacji.”[10]

Dalej zaś prof. Konrad Górski wskazuje, że „Osobną pozycję w ówczesnym ruchu literackim litewskim [w wymiarze już żmudzińskim] zajmuje Szymon Daukantas (1793-1864)[11]. [Napisał on w roku 1838 książkę „Istorija žemaitiška“ („Historia Żmudzi“)] Można by go nazwać pierwszą ofiarą różnych objawów patriotycznego maniactwa w dotychczasowym rozwoju ruchu litewskiego, a zarazem ojcem duchowym tego ‘odrodzenia’ litewskiego [żmudzińskiego], które zwróciło się przeciwko Polsce. […]

Chłopskie pochodzenie zostawiło w jego stosunku do świata wybitny kompleks niższości; w połączeniu z idealistycznym patriotyzmem litewskim dało to jako wynik chorobliwą, gorączkową żądzę wyniesienia pod niebiosy jego litewskiej ojczyzny i śmieszną pretensję do Polski o rzekome przekształcenie Litwy w niewolnicę i ostateczną jej zgubę. […]

Daukantas był – jak powiedzieliśmy – ofiarą głupstw spłodzonych przez ignorantów i maniaków, albo powtarzał bezwiednie idee szerzone przez wrogów zarówno Polski, jak i Litwy. Stąd wyjątkowa szkodliwość jego działalności pisarskiej w zakresie historycznym. […]

O jakiejkolwiek naukowej metodzie historycznej u Daukantasa nie ma mowy. Jego historia Litwy jest kompilacją z przestarzałych i tendencyjnych historyków niemieckich i rosyjskich – Katzebuego, Voighta i Karamzina. […] Pierwotne życie Litwinów kreśli w barwach sielankowych: miał to być lud nie znający niewolnictwa ani pańszczyzny, zespolony miłością wzajemną, obfitujący we wszystkie bogactwa, rządzący się samodzielnie przez swobodnie obraną władzę itd. itd. – Na tle tej sielanki wybucha dopiero nienawiść do Polski, która przyniosła pańszczyznę i przemieniła Litwę w naród niewolników.”[12]

W ocenie Konrada Górskiego stanowisko Daukantasa i późniejszych działaczy odrodzenia żmudzińskiego polega na uznaniu, że prawdziwym Litwinem jest tylko chłop (bo szlachcic się spolszczył), chłop jest w niewoli (pańszczyźnianej), a więc i Litwa jest w niewoli u Polaków. „Chorobliwe przeczulenie chłopskiego kompleksu niższości zostaje rzutowane w przeszłość i staje się w oczach Daukantasa duchem Litwy w okresie unii z Polską.”[13]

Niemniej retoryka Szymona Dowkonta vel Simonasa Daukantasa była za jego życia objawem odosobnionym, a zbiorowa antypolska histeria, której ulegli Żmudzini, miała nadejść dopiero przeszło dwadzieścia lat po jego śmierci – „Doba wpływów Daukantasa miała przyjść dopiero w latach 80-tych [XIX w.], gdy stanie się on źródłem natchnień dla czasopisma ‘Aušra’.”[14]

W celu oderwania ludu żmudzkiego od pnia narodowości polskiej władze rosyjskie założyły wyłącznie dla Żmudzinów gimnazjum w Mariampolu oraz seminarium nauczycielskie w Wejwerach. Rozbudzenie narodowości żmudzińskiej było w nich głównym punktem programu wychowawczego. Ustanowiono też 10 stypendiów na uniwersytetach rosyjskich dla studentów-Żmudzinów, synów chłopskich, gdzie młodzież ta nasiąkała wszechstronnie wpływami kultury rosyjskiej. Zauważali to nawet niektórzy Żmudzini. I tak np. Mykolas Biržiška, żmudziński historyk literatury, pisał, że „Faworyzowanie z początku języka litewskiego w szkołach niższych i średnich, a nawet wyższych (stypendia litewskie) i wpajanie poglądów polakożerczych przepoiły jadem nienawiści ku Polakom wielu spośród młodzieży litewskiej – która już w domu zwykła była łączyć pojęcie pana z pojęciem Polaka, w szkole zaś z właściwą synom chłopskim nienawiścią spoglądała na pogardzających nimi paniczów – i zaostrzyły jej wyodrębnianie się od młodzieży polskiej.”[15]

Gwałtowny rozrost litwomanii umożliwiła klęska powstania styczniowego, które zachwiało polskim stanem posiadania w Wielkim Księstwie Litewskim. Polacy utracili ducha walki, co natychmiast wykorzystali separatyści. „Tu można by zapytać – rozważa prof. Górski –, czy wówczas, gdy młodzież litewska w kraju i na rosyjskich uniwersytetach była zalewana antypolską propagandą, nie mogliśmy przeciwstawić temu morzu oszczerstw, kalumni i ogłupiających kłamstw żadnej tamy w postaci dzieł historiografii, oświecających choćby gromadkę trzeźwiejszych umysłów, jak to naprawdę było? – Otóż, niestety! W tym samym czasie, gdy wrogowie nasi Moskale i Niemcy, wysilali się, żeby w tysięcznych publikacjach naukowych, pseudonaukowych i popularnych przedstawiać Polaków jako naród niezdolny do samodzielnego życia historycznego, zbankrutowany i bez przyszłości, nie mający za sobą żadnych zasług dziejowych, a jedynie kompromitujące błędy, wówczas my w naszej historiografii i publicystyce … robiliśmy to samo! Trzeba stwierdzić, że aż do powstania 1863 r. duch narodu mężnie odpierał nawał cierpień i niepowodzeń towarzyszących naszym wysiłkom o odzyskanie niepodległości. Dopiero klęska 1863/1864 r. złamała nas moralnie. Po mesjanicznej megalomanii narodowej wahadło życia ideowego gwałtownie odchyliło się w kierunku żałosnej mikromanii i duchowej prostracji. Przodowała temu sposobowi myślenia słynna krakowska szkoła historyczna Michała Bobrzyńskiego. Toteż nie jest rzeczą przypadku, że największy kalumniator przeszłości polskiej i charakteru narodowego wśród Litwinów [właśc. Żmudzinów], ksiądz Propolanis[16], będzie się chwalił, że opiera się w swych sądach na nauce polskiej i zacytuje … Bobrzyńskiego. Tak więc młody podrastający inteligent litewski [właśc. żmudziński], nie wiedząc z tradycji rodzinnej o historii narodu nic, albo prawie nic, oprócz szczegółów pańskiego ucisku, mógł słyszeć z obu stron i od Rosjan i od Polaków, że Polska zginęła przede wszystkim skutkiem własnych błędów, a nie tylko zgubiła tym siebie, ale i złączoną z nią Litwę.

W tym zwalaniu całej winy za klęskę rozbiorów na głowy Polaków przejawiała się konsekwencja dwuznaczności słowa Polak. Gdy historyk polski pisał o winie Polaków, musiał mieć na myśli obywateli całej Rzeczypospolitej Polskiej – Korony i Litwy. Byłoby rzeczą ciekawą i może nie beznadziejną z naukowego punktu widzenia ustalić, czy terenem różnych błędów i nadużyć, które się mogły przyczynić do osłabienia, a przez to do zguby państwa, była więcej Korona czy Litwa, np. kto zerwał więcej sejmów, Koroniarze czy Litwini? – Tymczasem historyk rosyjski, pisząc o błędach Polaków, sugerował, że popełniali je tylko etniczni Polacy. Tak to musiał rozumieć i chłopski inteligent litewski [właśc. żmudziński], dla którego winna była tylko odpowiedzialność etnicznej Polski za katastrofę rozbiorów, a do głowy mu nie przychodziło, ile w tym mogli zawinić obywatele Litwy!”[17]

Konrad Górski zauważa, że „Zwycięstwo kultury polskiej na terenie Wielkiego Księstwa Litewskiego […] jest szczególniejszym kamieniem obrazy dla współczesnych Litwinów [Żmudzinów], którzy za wszelką cenę chcą się doszukać przyczyn tego procesu w zewnętrznym nacisku polskim i w ‘ucisku’ litewskości, jak gdyby niemieckie czy rosyjskie metody wynaradawiania były kiedykolwiek praktykowane w Polsce.”[18]

            Szczególnym przykładem litwomańskiej awersji do polskości jest postawa Czesława Miłosza.[19] Poeta ten, posiadając silne poczucie litewskiej odrębności regionalnej, ewoluował w kierunku żmudzińskiego szowinizmu, nienawidzącego narodu, państwa, kultury i języka polskiego. W swojej książce Rodzinna Europa (1958) przyszły noblista wyznaje, że już w dzieciństwie zaczęła się w nim kształtować „Obsesyjna nienawiść do wyznawców idei Narodu. […] Poza tym szalę przeważyła nieufność do Polaków ‘rdzennych’. Moja rodzina uprawiała kult odrębności – niby odrębności szkockiej, walijskiej czy bretońskiej. Wielkie Księstwo Litewskie było ‘lepsze’. Polska była ‘gorsza’, bo co poczęłaby bez nas, bez naszych królów, naszych poetów i polityków? […] Polacy ‘stamtąd’, tj. z etnicznego centrum, mieli opinię płytkich, niepoważnych, a przy tym oszustów […]. Mniej czy bardziej niechętny ton, jakim o nich mówiono, nie mógł we mnie budzić pociągu do ich ulubionej ideologii, ubóstwiającej Naród.”[20]

Profesor Barbara Chrząstowska zauważyła, że „Litwa została miejscem uprzywilejowanym w pamięci i wyobraźni Miłosza. […] Przywiązanie do rodzinnej ‘wioski’ ma nie tylko sens dosłowny: jest istotnym elementem konfliktu poety z ‘polskością’.”[21] Sam poeta swój stosunek do polskości kwituje następująco: „Nie urodziłem się w Polsce, nie wychowałem się w Polsce, nie mieszkam w Polsce, ale piszę po polsku […]. Przyznaję się, na ‘polskość’ jestem alergiczny.”[22]

Z kolei profesor Aleksander Fiut wskazuje, że „Miłosz […] oskarża tyleż naród, co jego język […]”; widać u niego „sprzeczność pomiędzy miejscem urodzenia a kulturą przynależnościową, językiem i etnicznym pochodzeniem.”[23]

Jan Majda w książce Antypolskie oblicze Czesława Miłosza pisze, że „Jacek Trznadel w naukowym studium pt. Miłosz – lewy profil[24]omawia niektóre antypolskie wypowiedzi tego noblisty rozsiane w jego książkach. Autor tego studium przytacza liczne wypowiedzi Miłosza pełne jego nienawiści do naszej międzywojennej II Rzeczypospolitej, a w czasie okupacji do Państwa Podziemnego, AK i polskiego rządu londyńskiego; widać u tego poety niechęć nawet do Polski po r. 1989. Prokomunistyczne stanowisko ujawnił on już w Wilnie w latach trzydziestych, pisząc lewicowe artykuły gloryfikujące komunistyczny radziecki kraj: ‘Jest pod bokiem najciekawszy kraj świata – ZSRR’.”[25]

Jacek Trznadel ujawnił też, że „W Paryżu, po nastaniu stanu wojennego, jak sam słyszałem, Miłosz przedstawiał się w radio francuskim jako Litwin piszący po polsku”.[26]

Miłosz przyznaje, ze przeszedł „wczesny bunt przeciw Sienkiewiczowi i duszy polskiej, będącej anima naturaliter endeciana.”[27]

W ocenie Jana Majdy „Właśnie ten splot okoliczności, że Litwin [właśc. Żmudzin] żyjący w polskich, obcych mu warunkach, przeobraził się już w okresie międzywojennym w kosmopolitę, a więc narodowo się wyobcował, toteż składniki kultury polskiej będzie on odtąd systematycznie i złośliwie dyskwalifikował z pozycji skosmopolityzowanego Litwina.”[28]

W liście do Melchiora Wańkowicza laureat Nagrody Nobla pisał: „jestem bardzo mało polski w sensie, jaki temu słowu zwykło się nadawać, standardy obowiązujące wśród szlachetnych Polaków są mi najzupełniej obce. Mój umysł jest żydowski”.[29]

Jan Majda wskazuje, że poeta w swoich utworach często ocenia ważne okresy historii Polski, lecz zawsze czyni to złośliwie i paszkwilancko, bo z pozycji uprzedzonego do polskości żmudzińskiego nacjonalisty i kosmopolity.[30]

Wśród paszkwilanckich odniesień pod adresem naszej Ojczyzny można wymienić następujące wypowiedzi Cz. Miłosza:

–    „Dla wielu, może dla większości, polskie państwo pojawiło się jako anomalia albo wręcz jako przykra niespodzianka”[31];

–    „Dla Polski nie ma miejsca na ziemi. Odległych powodów trzeba szukać w działalności romantycznych przyjaciół ludu.”[32];

–    „Anus mundi – odbytnica świata. To określenie Polski odnotował pewien Niemiec w 1942 roku”[33];

–   „Polska to Ciemnogród”[34];

–   „nad tym właśnie kawałkiem Europy ciąży przekleństwo, że nie ma żadnej rady. I być może, gdyby mi dano sposób, wysadziłbym ten kraj w powietrze, żeby matki nie opłakiwały już zabitych na barykadach siedemnastoletnich synów i córek, żeby trawa nie rosła na popiołach Treblinki, Majdanka i Oświęcimia”[35];

–   „Polak musi być świnią, ponieważ się Polakiem urodził”[36];

–   „nieszczęsnych Polaków umiejących myśleć tylko politycznie mam w dupie”[37];

–    Moja wierna mowo:

[…]

Bo ty jesteś mową upodlonych,

mową nierozumnych i nienawidzących

siebie bardziej niż innych narodów,

mową konfidentów,

mową pomieszanych,

chorych na własną nienawiść”   

[38];

–   „Przyrzekłem sobie, że nie zawrę nigdy przymierza z polskim katolicyzmem – niekoniecznie używając tego terminu – czyli że nie poddam się małpom.”[39]

W przypadku Miłosza chodzi o nienawiść do polskości wynikającą nie tylko z lewicowości i wojującej żydofilii, związanych z silnym oddziaływaniem na poetę jego kuzyna Oskara Miłosza. Wrogość Miłosza do naszej Ojczyzny wypływa także z tego, że jest on zadeklarowanym separatystą, żmudzińskim szowinistą. Swój żmudziński historyzm i patriotyzm wyznaje bowiem chętnie i często. Negatywnie odnosi się tylko do patriotyzmu polskiego.

Czesław Miłosz jest dobitnym przykładem tego, do czego może doprowadzić chorobliwa miłość do regionu pochodzenia, ubóstwianie go kosztem szerszej Ojczyzny – Polski. I zapewne nieprzypadkowo ten chory z nienawiści wierszokleta został nagrodzony przez znaną z lewicowej ideologizacji Akademię Szwedzką i podrzucony jako kukułcze jajo nieświadomym niczego Polakom w charakterze „polskiego” poety.

Jeżeli zatem ów żmudziński szowinista i inni szydzący z polskości literaci (jak np. Witold Gombrowicz) są we współczesnej Polsce stawiani za wzór do naśladowania, a ich twórczość wprowadzona do kanonu szkolnych lektur obowiązkowych, w miejsce dzieł pisarzy patriotycznych (takich jak Henryk Sienkiewicz czy Maria Rodziewiczówna), to dzieje się tak dlatego, że „elity” które objęły we władanie naszą Ojczyznę w pełni utożsamiają się z poglądami Miłoszów i Gombrowiczów. 

            O ile występowały w historii Polski, a zwłaszcza w wieku XIX liczne przypadki narodowego renegactwa poszczególnych osób, a nawet separatyzm całych grup etnicznych, to jednak trzon Narodu pozostawał zdrowy i przewodziły mu zastępy patriotów gotowych o polskość walczyć. Współcześnie zaś mamy w Kraju sytuację zupełnie nową jakościowo, albowiem ekonomiczne, polityczne i nierzadko duchowe przywództwo nad naszym Narodem objęli ludzie skrywający pod płaszczykiem lewicowości, tak jak Czesław Miłosz, antypolski szowinizm, uderzający w samo jądro polskości. 

W związku z Czesławem Miłoszem należy wspomnieć również o jego kuzynie, także renegacie – Oskarze Miłoszu. Oskar działał na rzecz oderwania Litwy od Polski, a pod jego ideowym wpływem ukształtowała się tożsamość przyszłego „polskiego” noblisty – Czesława.

Oskar Miłosz (Oskar Vladislav de Lubicz Milosz vel Oscar Venceslas de Lubicz-Milosz) urodził się w 1877 r. w majątku leśnym Czereja położonym na wschód od Mińska Litewskiego, setki kilometrów od Żmudzi. Był człowiekiem zmysłowym, gwałtownym i nieszczęśliwym. Młody poeta podjął nieudaną próbę samobójczą; niedbale, z papierosem w ustach, siedząc na fotelu strzela sobie w serce. Cudem odratowany powraca do świata żywych, jednak wciąż tkwi w beznadziejnym donjuanizmie, pogaństwie, absolutnej pogardzie wobec absurdu istnienia. W tym czasie wydaje też autobiograficzną powieść L’amoureuse initiation (Miłosne wtajemniczenie) opisującą losy kawalera Waldemara de L… i jego pełnego mistycznej namiętności związku z damą lekkich obyczajów, Clarissą Annaleną. Oskar Miłosz studiuje kabałę oraz alchemię, powołuje się na spuściznę różokrzyżowców.

Do zerwania z polskością i zaangażowania się w sprawę separatyzmu Żmudzinów przeciwko interesom Polski popchnąć go mogło pragnienie osobistej zemsty, związanej z talmudycznym sposobem myślenia, oraz nieuporządkowane obyczajowo życie.

Jak można przyjąć, związek jego ojca z Żydówką Marią Rosenthal nie był dobrze odebrany przez patriotyczne, szlacheckie elity Litwy. Skłoniło to prawdopodobnie rodziców Oskara do wyjazdu do Paryża, gdy chłopiec miał 11 lat. Byłoby zatem zupełnie logicznym, gdyby przyszły żmudziński chargé d’affairs poczuł nienawiść do Polaków i polskości.

Nie sposób zatem wykluczyć, że przyjęcie przez niego w 1919 r. obywatelstwa Litwy kowieńskiej, i zaangażowanie się na konferencji brukselskiej 1921 r. w dzieło oderwania Wilna od Polski, było aktem sprzeciwu wobec prawdziwych i wydumanych krzywd odniesionych przez niego od polskiej szlachty.

Oskar Miłosz odrzucił polskość, ale nie z racji miłości do swojej nowej ojczyzny z wyboru – Żmudzi. Nigdy nie orientował się bowiem w kwestiach dotyczących tego narodu. Nie nauczył się nawet języka żmudzińskiego, a obywatelstwo Republiki Litewskiej porzucił w roku 1931, gdy nie mógł już jako żmudziński dyplomata skutecznie szkodzić naszej Ojczyźnie.[40]

Biorąc pod uwagę to, że narodowość żmudzińska odseparowała się od historycznej Litwy, od jej polskiej kultury, wiary i tradycji historycznej, nie może być ona jej spadkobiercą. Zawłaszczanie zaś przez szowinistów żmudzińskich etnonimu „Litwin” powinno spotykać się z polskim przeciwdziałaniem, albowiem w ten sposób Żmudzini uzasadniają swoje prawa do całego obszaru b. WKL i do całej jego spuścizny historyczno – kulturowej, a odbierają je prawdziwym Litwinom, którzy byli i pozostali Polakami.


[1] Walerian Meysztowicz, Gawędy o czasach i ludziach, Londyn – Łomianki 2008, s. 27.

[2] K. Górski, Divide et impera, Białystok 2005, s. 165-166.

[3] Tamże, s. 172.

[4] Tamże, s.169.

[5] W. Meysztowicz, Gawędy…., op. cit., s. 26-27.

[6] Tamże, s. 42.

[7] http://pl.wikipedia.org/wiki/Taryba  data odsłony 16.02.2014.

[8] W. Meysztowicz, Gawędy …, op. cit., s. 157.

[9] K. Górski, Divide…, op. cit., s. 153-154.

[10] Tamże, s. 156-158.

[11] http://pl.wikipedia.org/wiki/Szymon_Dowkont  data odsłony 16.02.2014.

[12] K. Górski, Divide…, op. cit., s. 161-163.

[13] Tamże, s. 164.

[14] Tamże, s. 165.

[15] Tamże, s. 182.

[16] Kazimierz Propolanis (właśc. Kazimieras Prapuolenis) – autor książki pt. Polskie Apostolstwo na Litwie (1913). W ocenie prof. Konrada Górskiego Prapuolenis był moskiewskim agentem w sutannie, współpracownikiem prawosławnego pisma „Litowskaja Ruś”;

http://lt.wikipedia.org/wiki/Kazimieras_Prapuolenis data odsłony 16.02.2014;

http://www.pgm.lt/istorija/k_prapuolenis_en.htm) data odsłony 16.02.2014.

[17] K. Górski, Divide…, op. cit., s. 186-188.

[18] Tamże, s. 74.

[20] Cz. Miłosz, Rodzinna Europa, Warszawa 1990, s. 101. Cz. Miłosz mija się z prawdą, albowiem Miłoszowie byli rodziną o głębokich tradycjach patriotycznych, znaną z udziału w XIX-wiecznych zrywach powstańczych. Ojciec przyszłego noblisty – Aleksander – był członkiem Polskiej Organizacji Wojskowej i oficerem Wojska Polskiego, z których to przyczyn rząd w Kownie uznał go za osobę niepożądaną na Litwie kowieńskiej. W naszej ocenie Czesław Miłosz stał się renegatem pod wpływem swojego kuzyna Oskara Miłosza, mieszkającego w Paryżu, którego często odwiedzał.  data odsłony 16.02.2014.

[21] B. Chrząstowska, Poezje Czesława Miłosza, Warszawa 1982, s. 23.

[22] Cz. Miłosz, Prywatne obowiązki, Olsztyn 1990, s. 64 i 66.

[23] A. Fiut, Moment wieczny. Poezja Czesława Miłosza, Paris 1987, s. 36 i 38.

[24] J. Trznadel, Miłosz – lewy profil, „Arcana” 1999, nr 27.

[25] Cz. Miłosz, Sens regionalizmu, „Piony” 1932, nr 2 [za:]  J. Majda, Antypolskie oblicze Czesława Miłosza, Krzeszowice 2005, s. 7.

[26] J. Trznadel, Miłosz …, op. cit., s. 41.

[27] Cz. Miłosz, Zaczynając od moich ulic, Wrocław 1990, s. 38.

[28] J. Majda, Antypolskie …, op. cit., s. 14.

[29] List Cz. Miłosza do Melchiora Wańkowicza zamieszczony w „Zdaniu” 1988, nr 7/8, s. 103. W wypowiedzi tej widać bezpośredni wpływ na Czesława jego żydowskiego kuzyna Oskara Miłosza.

[30] J. Majda, Antypolskie …, op. cit., s. 17.

[31] Cz. Miłosz, Rok myśliwego, Kraków 1991, s. 10 i 268.

[32] Tamże, s. 162.

[33] Cz.  Miłosz, Abecadło Miłosza, Kraków 1997, s. 40.

[34] Cz. Miłosz, Prywatne …, op. cit., s. 68.

[35] Cz. Miłosz, Rodzinna …, op. cit., s. 273.

[36] Cz. Miłosz, Prywatne …, op. cit., s. 77.

[37] Cz. Miłosz, Zaraz po wojnie, Kraków 1998, s. 281.

[38] Cz. Miłosz, Wiersze, t. 2, Kraków 1984, s. 181.

[39] Cz. Miłosz, Rodzinna …, op. cit., s. 93 i 188.

[40] K. Górski, Divide… op. cit., s. 297-298;   http://pl.wikipedia.org/wiki/Oskar_Mi%C5%82osz  data odsłony 16.02.2014;  http://niniwa22.cba.pl/maslon_nie_uciec_nam_od_losu_milosz.htm data odsłony 16.02.2014.

Share Button

Artykuły, które mogą Cię zainteresować:


Piewca polonofobii
Czesław Podlidecki: „Piewca polonofobii”


Młodzi warszawiacy bronią praw Polaków na Litwie
Czesław Podlidecki: Młodzi warszawiacy bronią praw Polaków na Litwie.


List rosyjskiej Dumy a granice Polski z Ukrainą i Niemcami
Czeslaw Podlidecki: List rosyjskiej Dumy a granice Polski z Ukrainą i Niemcami


Gdzie mieszka Duch Narodu Polskiego?
Kresy Wschodnie są obszarem gniazdowym Ducha Narodu Polskiego. Nie można zrozumieć polskości bez utworów urodzonego w Nowogródku (obecnie Białoruś) Ad…