Czy Śląsk musi oderwać się od Polski?

Share Button

Polskojęzyczne media sugerują naszym rodakom, że jeżeli w cywilizacji zachodniej jakaś mniejszość etniczna zechce zostać odrębnym narodem i oderwać się od państwa w którym zamieszkuje, to prędzej czy później swój cel osiągnie a przeciwdziałanie temu procesowi przez dotychczasową metropolię na nic się nie zda. Na celowniku takiej propagandy znajduje się integralność terytorialna Państwa Polskiego, na którego zachodnie i północne prowincje ostrzą sobie zęby Niemcy. Ma ona osłabić wolę oporu Polaków i utorować drogę do secesji w szczególności Górnego Śląska.

            Województwo śląskie i opolskie zamieszkuje odpowiednio 4,62 i 1,02 miliona obywateli, w tym 809 tysięcy osób deklarujących się jako Ślązacy. Nawet jednak 447 tys. tych ostatnich pojmuje śląskość w kategoriach tożsamości regionalnej i nie przeciwstawia jej jednoznacznie polskości. Jest to bardzo bliskie tradycji polskiej, w ramach której przez długie wieki funkcjonowała m.in. regionalna tożsamość litewska, której wybitnymi przedstawicielami byli Adam Mickiewicz, Władysław Syrokomla, Tadeusz Kościuszko, Stanisław Moniuszko, Józef Piłsudski i setki tysięcy innych oddanych Polsce patriotów.

Nie chce zatem większość osób określających się jako Ślązacy z polskością zrywać. To głównie pozostające w niepolskich rękach media chcą wykreować silny ruch separatystyczny tej grupy etnicznej.

            Należy podnieść, że nawet gdyby zagranicznym ośrodkom stymulującym ruch separatystyczny na Górnym Śląsku udało się przekonać większość Ślązaków do idei odrębnego narodu śląskiego i rozbudzić w nich pragnienie oderwania się od Polski, to i tak doprowadzenie do secesji tego regionu byłoby możliwe wyłącznie przy obojętnej postawie Narodu Polskiego, a zwłaszcza tej jego części, która zamieszkuje województwo śląskie i opolskie (4.831.000 mieszkańców Górnego Śląska nie deklaruje obecnie w ogóle etniczności śląskiej). O ukształtowanie takiej obojętności zabiegają liberalne media w Polsce.

            Mniejszości narodowe i etniczne są we wszystkich krajach Zachodu. Tymczasem separatyści podnieśli głowy głównie w państwach graniczących z Republiką Federalną Niemiec. Problem dotyczy francuskich prowincji Alzacji-Lotaryngii, Bretanii i Kraju Basków, brytyjskiej Szkocji i polskiego Śląska. Nikt zaś nie stymuluje ruchów separatystycznych wśród takich autochtonicznych mieszkańców Niemiec, jak Serbołużyczanie czy Duńczycy. Co więcej, pomimo, iż to właśnie Niemcy są zlepkiem kilkuset państw i państewek zjednoczonych dopiero w II połowie XIX wieku, w których występują wyraźne odmienności etno-kulturowe, to pomiędzy Renem a Odrą i Nysą Łużycką o żadnych tendencjach separatystycznych nie słychać.

Należy też wskazać, że większość krajów europejskich zwalcza u siebie separatystów, w tym nawet zbrojnie. Wymienić tu trzeba Ukrainę, Francję (Kraj Basków) i Wielką Brytanię (Irlandia Północna).

Z kolei Grecja utrzymuje oddziały armii w regionie zachodniej i środkowej Tracji, zamieszkiwanym zwarcie przez muzułmańskich, słowiańskich Pomaków. Państwo greckie wprowadziło dla nich także ograniczenia w swobodnym poruszaniu się i osiedlaniu oraz w dostępie do wyższego wykształcenia i urzędów.

Maleńka Republika Litewska, powstała nota bene głównie dzięki promowaniu żmudzińskiego separatyzmu przez zaborców Polski, prowadzi politykę antypolskiego kulturkampfu, nakładając horrendalne grzywny na przedstawicieli polskiej większości na Wileńszczyźnie za używanie języka polskiego w  miejscach publicznych, a nawet na prywatnych posesjach. Państewko to bez żadnych negatywnych dla siebie konsekwencji ograbiło też swych polskich obywateli z należącej do ich dziadów ziemi, osadzając na niej kolonistów ze Żmudzi. Co więcej, Republika Litewska spacyfikowała ogłoszoną w 1990 roku na Wileńszczyźnie autonomię Polskiego Kraju Narodowo – Terytorialnego.

            Represyjną wobec mniejszości narodowej politykę prowadzą również Słowacy, a słowackie media nie pouczają swoich rodaków, że powinni zgodzić się na secesję południowej części kraju, zamieszkałej przez Węgrów.

            Wierząc propagandzie polskojęzycznych mediów stwarzających klimat rzekomo nieuniknionego oderwania się Śląska od Polski, można by też oczekiwać, że również Rumunia zgodzi się na powstanie państwa Szeklerów we wschodniej części Siedmiogrodu i zwróci Republice Węgierskiej te wszystkie obszary, na których Węgrzy stanowią większość.

            Wszystkie powyższe przykłady aż nadto klarownie dowodzą, że przejęte przez obcy kapitał media w Polsce działają na szkodę integralności terytorialnej naszej Ojczyzny. Głoszonymi przez nie tezami o przysługującym grupom etnicznym prawie do secesji z Rzeczypospolitej Polskiej powinna zainteresować się Prokuratura. Można w to jednak wątpić, biorąc pod uwagę więzy porozumienia łączące Platformę Obywatelską z Ruchem Autonomii Śląska.

            Należy także wskazać, że media mętnego nurtu w Polsce przychylnie odnoszą się jedynie do tych działań separatystycznych, które mogą rozbić Państwo Polskie. Tam bowiem, gdzie postulaty poszanowania praw narodowych zgłaszają etniczni Polacy, ośrodki te nabierają wody w usta. Te same centra masowej dezinformacji są zatem zagorzałymi zwolennikami separatyzmu, gdy idzie o zniesienie jedności terytorialnej Państwa Polskiego, a przeciwnikami narodowej autonomii, gdy idzie o Polaków na Litwie.

            Śląsk nie oderwie się od Polski tak długo, jak długo Polacy odrzucać będą proślązakowską separatystyczną propagandę płynącą z polskojęzycznych mediów i dopóki nie będą akceptować różnicy w sposobie wartościowania przez te media separatyzmu ślązakowskiego i np. działalności Akcji Wyborczej Polaków na Litwie.

Share Button

Artykuły, które mogą Cię zainteresować:


Męty III RP pod sąd
Piotr Pranajtis: Taśmy ujawnione przez redakcję jednego z tygodników klarownie ukazały, że elity III RP to postsowiecka żulia, jak ją określił prof. …


Kościele walcz!
Piotr Pranajtis: Kościele walcz!


Ofiary terroru nieistniejącego państwa – Robert Winnicki i Krzysztof Bosak
Piotr Pranajtis: Ofiary terroru nieistniejącego państwa – Robert Winnicki i Krzysztof Bosak


Współczesne wojny ograniczone
Piotr Pranajtis: Współczesne wojny ograniczone